Kobieta i mężczyzna - kto jest z Marsa, a kto z Wenus
Zgadzam się z Jungiem, który stwierdza, że „zachodnia świadomość nie jest bynajmniej jakąś ogólną świadomością, ale jest to uwarunkowany historycznie i ograniczony geograficznie czynnik reprezentujący tylko część ludzkość”
Według Butler nasza płeć kulturowa jest ciągłym stawaniem się, gdzie „męskość” i “kobiecość” tworzą się tu i teraz, cały czas, nieustannie. Tworzymy siebie w sferze zewnętrznej, poprzez język, gesty, zachowania, ubiór, przypisane odgórnie bądź też wybrane role. Jesteśmy umieszczani w dyskursie, który nazywając - stwarza. To praktyka powoduje stwarzanie i w tym kontekście nie można mówić o czymś immanentnym, zastanym, istniejącym w jakiś obiektywny sposób. Kobietą się stajemy, gdy np. chodzimy, zachowujemy się jak kobieta; mówiąc, zachowując się jak mężczyzna - tworzymy siebie jako mężczyznę. Gdzie jednak jest wzorzec, na którym mogłaby się oprzeć owa potęga imitatio?
Paradoksalnie, to w wyniku ciągłego, niemal rytualnego powtarzania zachowań symbolicznych, tworzy się ów ideał.
Czy wszystko jest zatem teatrem? W europejskiej tradycji scenicznej kobiety były wykluczone z gry w przedstawieniach, tak w antycznej Grecji, jak i teatrze elżbietańskim, jednak „tradycyjna chińska opera zna zarówno gatunki „męskie”, w których kobiece role odtwarzają mężczyźni, jak i „kobiece”, gdzie męskie role grają kobiety”. Znów więc wszystko zależy od kontekstu kulturowego. Można więc stwierdzić, że płeć jest kształtowana w bardzo dużej mierze przez i według gender. Wszystko tym samym jest wynikiem dyskursu. Teoria reprezentowana przez Butler rozbija podmiot, neguje tożsamości jako stały i odgórnie nadany porządek. Dotąd kluczem był ład społeczny, oparty na dość wygodnym antagonizmie płci. W jego świetle powiedziano by więc, że kobiecość może się tylko wyrażać w Yang i że niemożliwe jest rozwijanie tożsamości poprzez oscylację pomiędzy Yin i Yang.
Tak jak wciąż pokutuje gdzieś na obrzeżach myśli Zachodu historia Johna Graya o mężczyznach z Marsa i kobietach z Wenus: „Wyobraź sobie, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Dawno temu Marsjanie patrząc przez teleskopy, odkryli Wenusjanki. Zakochali się w nich i natychmiast wynaleźli podróże kosmiczne, aby się dostać na Wenus. Mieszkanki Wenus przywitały ich z otwartymi ramionami. Zawiązała się między nimi prawdziwie magiczna miłość. Pochodzili wprawdzie z rożnych światów, jednak zachwycali się swymi odmiennościami; całe miesiące spędzali na uczeniu się siebie nawzajem, na badaniu tak różnych potrzeb. Aż wreszcie Marsjanie i Wenusjanki postanowili lecieć na Ziemię, wszelako zapomnieli wtedy, że są z różnych światów – i od tego czasu mężczyźni i kobiety żyją w konflikcie”. Można śmiało stwierdzić, że takie rozumowanie pogłębia tylko stereotypową dychotomię pomiędzy płciami. Butler w swym teoretycznym wywodzie przeciw binarności przywołuje poglądy Beauvoir i Irigaray. To Beauvoir, jako pierwsza, mówi o „brakującej wzajemności asymetrycznej dialektyki”. Jak jednak podkreśla Butler to „Irigaray poszerza horyzont krytyki feministycznej. Wskazuje na to, że ta dialektyka jest tylko monologowym opracowaniem męskiej ekonomii znaczeniowej. I pozostawia owe epistemologiczne, ontologiczne, monologowe i logiczne struktury męskiej ekonomii znaczeniowej otwarte”. Tożsamość konstytuuje się według tezy Graya i jemu podobnych w oparciu o trzy elementy: płeć (biologia), gender (kultura) oraz pragnienie, oczywiście ukierunkowane na płeć przeciwną.
Więcej na ten temat na naszym FORUM KOBIET.
Vausti