Dlaczego seks jest taki ważny? Odpowiedź jest prosta, dzięki niemu piękniejemy, jesteśmy zdrowsi, a przy okazji dbamy o dobrą kondycją.
Jak to się dzieje? Podczas stosunku spalamy ok. 400 kcal a krew w żyłach zaczyna szybciej krążyć, co sprawia, że do komórek skórnych dostaje się więcej tlenu i składników odżywczych. Powoduje to przy okazji, że włosy zaczynają nabierać zdrowego połysku.
Seks daje prawie tyle samo co jogging, angażując prawie wszystkie mięśnie naszego ciała: łydki, pośladki, brzuch i barki. Jest to szczególnie ważne dla zdrowia kobiet, ponieważ podczas stosunku napinają mięśnie krocza(tzw. mięśnie Kegla). Specyfiką tych mięśni jest to, że z wiekeim wiotczeją, co może prowadzić nawet do problemów z nietrzymaniem moczu.
Oczywiście uniesienia miłosne podnoszą też ciśnienie krwi, przyspieszają bicie serca, a liczba oddechów wzrasta do ok. 40 na minutę. Różne rodzaje oddechu od płytkiego po głębokie, wpływa korzystnie na nasz układ oddechowy, umożliwiając tym samym głęboką wentylację płuc.
Naukowcy dowiedli też, że seks korzystnie wpływa na możliwości naszego umysłu, właśnie ze względu na przepływ do naszych szarych komórek sporej ilości dotlenionej krwi.
Seks, bez względu na pozycję czy to będzie pozycja 69, czy na jeźdźca, czy może hiszpańskiej kurtyzany, a nawet - uwaga- masturbacja, korzyści dla naszego zdrowia będą podobne.
Do dyskusji na temat seksu i seksualności zapraszamy na forum kobiet Netkobiety.pl.
Monika
Odnośnik
Liczba komentarzy: 3
Samotność to subiektywnie odczuwane zjawisko, stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. Ma wydźwięk negatywny. - tak mówi najpopularniejsza internetowa encyklopedia.
Samotność to zjawisko, a zatem ludzie, którzy odczuwają ten stan emocjonalny to samotni. Nie każdy się jednak godzi na to by nazywać go samotnym, wolimy używać w tym celu pojęcia “sami” czy “single”. Bo tak naprawdę sami nie oznacza samotni, bo często jest wokół i rodzina i przyjaciele, nie ma tylko stałego partnera życiowego. Zdecydowanie większość z nas zastąpiłaby słowo “samotność” czymś w rodzaju “samość”( moje swobodne słowotwórstwo) a może raczej “samodzielność” w odmianie “niezależności”.
Prawdziwą rewolucję spowodowało wprowadzenia pojęcia singla i większość osób, które są same, podkreśla jak fajnie być singlem. Singiel, w przeciwieństwie do samotnego ma wydźwięk pozytywny, tak samo jak “niezależny”, “sam” to pojęcia nacechowane pozytywnie przeciwnie do negatywnie zabarwionego ”samotnego”.
Jeszcze dalej posunęła się Sasha Cagen wprowadzając nową teorię: quirkyalone, czyli życie w pojedynkę. Bo o wiele fajniej jest mówić o sobie, że się jest quirkyalone czy singlem, niż samotnym. Singlowi bowiem wypada iśc samemu do kina, a samotnemu pozostają już tylko biura matrymonialne.
Dlaczego wciąż postrzegamy pojęcie samotności poprzez pryzmat stereotypów? Jaki jest zatem przepis na samotność?
Do dyskusji na temat samotności, samych singli i quirkyalone zapraszam na nasze forum kobiet.
eVa
Odnośnik
Liczba komentarzy: 2
Teorie miłosne…temat rzeka…Mogłoby ich powstać tyle ile par, związków, ile charakterów, ile szczęśliwych lub rozczarowanych miłością ludzi. Moglibyśmy je sklasyfikować na pewno na teorie miłości szczęśliwej, nieszczęśliwej, miłości z przyzwyczajenia, miłości od pierwszego wejrzenia, miłości młodzieńczej, miłości wieku dojrzałego oraz miłości wieku późnego. Na każdym etapie rozwoju szukamy czegoś innego, najpierw najważniejsza jest seksualność, potem szukamy już oparcia w partnerze, by wreszcie skupić się na realizacji wspólnych celów i marzeń, budować szczęśliwy związek, rodzinę, dom.
Co wspólnego mają wszystkie te teorie? Otóż to, że nawet jak są to teorie miłości nieszczęśliwej, mówiącej o przyczynach trudnej relacji partnerów, to zawsze jednak starają się przedstawić rozwiązanie, zaproponować coś co spowoduje, że miłość będzie szczęśliwa, niezależnie od tego, co o uczuciu sądzić mogłoby otoczenie.
Są też teorie, które są adresowane do samotnych i ułatwiają im przetrwać czas bycia samemu, dają nadzieję, że miłość czeka na każdego! Jedną z nich jest na pewno teoria żółwia dla rozdrażnionych, którą opisuje Redaktorka naszego forum dla kobiet.
Zapraszam do zapoznania się z teorią żółwia dla rozdrażnionych.
Odnośnik
Brak komentarzy
Dziewicza pozycja, niby przypadkiem a nie tak do końca wylansowana w akcji promującej markę House…Miłość francuska, kojarzy się tylko i wyłącznie z miłością dla tych odważnych i wyzwolonych…No cóż, bo pozycja ta wymaga nie tylko odwagi, pozbycia się wstydu, ale przede wszystkim dużego zaufania do partnera!Dlaczego zaufania? Bo to pozycja, w trakcie, której nie tak łatwo osiągnąć orgazm, więc stosunek zakończony niepowodzeniem(czyt. brakiem orgazmu) może powodować rozczarowanie umiejętnościami partnera, a w skrajnynych przypadkach rozstanie…
Na czym polega owa magiczna cyfra 69? Ułozenie ciał kobiety i mężczyzny, ot po prostu! Miłość francuska, to inaczej seks oralny. Terminem tym określa się cunnilingus, czyli erotyczne pobudzanie pochwy i łechtaczki ustami, oraz fellatio - pieszczoty penisa ustami. Pieszczoty francuskie obejmują również drażnienie palcem lub językiem odbytu, krocza, powierzchni pomiędzy jądrami a odbytem, wewnętrznych części ud, jąder, moszny, pośladków. Niektórzy zadają sobie pytanie czy seks oralny czy może seks analny? Dla tradycjonalistów oba rodzaje to czysta perwersja!Dla konserwatywnych par, na początek najlepszy jest petting, który pozwala stoponiowo poznawać własne ciało i uczyć się przyjemności.
Miłość francuska niestety często się kończy przyjemnością tylko jednego z partnerów. Ale pozycja “69″ , jako jedna z najpopularniejszych pozycji może być ciekawym doświadczeniem dla miłośników seksu oralnego.
Jakie są warianty pozycji 69? Jeden z nich to ten, kiedy to mężczyzna leży, kobieta znajduje się na górze, druga wersja jest odwrotną- kobieta leży na plecach, a mężczyzna znajduje się nad nię. Partner znajdujący się na górze, zwykle opiera się na kolanach i dłoniach.
Najpopularniejszy jest jednak zupełnie inny wariant czyli boczna pozycja „69” – oboje partnerzy leżą wówczas na boku, a trudnością jaka czasem się pojawia jest różnica wzrostu obu partnerów.
Największą trudnością w pozycji 69, jest to iż trzeba jednocześnie koncentrować się na sprawianiu i odbieraniu przyjemności. Niektóre pary wykonują pieszczoty na zmianę, ale niekiedy niecierpliwość partnerów w oczekiwaniu na swoją kolej przyjemności powoduje, że przechodzą szybko do tradycyjnego stosunku. Szczególnie trudno pobudzić w ten sposób kobiety. Doprowadzenie kobiety do orgazmu drogą miłości oralnej, to niebywała sztuka i nie zawsze udaje się to mężczyznom. Wpadają wtedy w rozpacz i popadają w depresję. Ale jak na pierwszy raz to pozycja 69 kompletnie się nie nadaje!
Jakie są Twoje doświadczenia w miłości francuskiej? Zobacz co myślą na ten temat inne kobiety, zapraszamy na nasze forum kobiet.
Odnośnik
1 komentarz
My kobiety wiemy doskonale, że naszym facetom zdarza się czasem niewinnie pomarzyć o Angelinie Jolie, Claudii Schiffer czy Beyonce. Żadna rozsądna dziewczyna nie potraktuje jednak takich konkurentek jako autentycznego zagrożenia bowiem prawdopodobieństwo, że nasz wylegujący się na kanapie przed telewizorem lub ekranem monitora „Misio” wpadnie przypadkiem w oko hollywodzkm uwodzicielkom jest jak jeden do miliona. Niestety, nie żyjemy w próżni i musimy liczyć się z faktem, że istnieje wokół nas kilka kobiet, które mogą być całkiem realnym zagrożeniem dla naszego związku. Niebezpieczeństwo kryje się często tam gdzie się go najmniej spodziewamy …
Ale bez paniki, są sposoby na to by rozpoznać potencjalne rywalki i aby w porę zaradzić katastrofie.
Rywalka numer 1 – Mamuśka
Mama, jaka by ona nie była, jest bardzo ważną postacią w życiu każdej i każdego z nas. Ale uwaga „Mamuśka” może być także niebezpieczna i co najgorsze ukrywać swoją prawdziwą naturę pod wieloma maskami.
„Teściowa z powołania” - jej karykatury znajdziemy dosłownie wszędzie, zadomowiła się doskonale nie tylko w opowieściach opowiadanych od wieków przez sfrustrowane mężatki, dobrze się miewa także w literaturze i sztuce. Jak ją rozpoznać ? To nic trudnego. Nienawidzi tego co robisz i jak robisz. Komentuje twój strój, wystrój waszego domu i wychowanie waszych dzieci. Sprawdza porządek w szafkach i zagląda ci do garnków – jej cel jest prosty i jasny: na każdym kroku udowodnić Ci, ze nie jesteś dość dobra dla jej kochanego syneczka.
„Kochana Mamcia” - ten przypadek trudniej rozpoznać. Gdy ją bowiem poznajesz jest sympatyczna i słodka. Prawdziwy Anioł Często do was wpada przynosząc różne przydatne drobiazgi do domu lub świeże ciasteczka prosto z pieca. Popilnuje dzieci gdy chcecie wyjść do kina, zrobi zakupy dla całej rodziny gdy wszyscy leżycie złożeni chorobą. Myślisz, że zyskałaś właśnie nową przyjaciółkę ? Nic bardziej błędnego. Szok przychodzi najczęściej niespodziewanie. Nagle dowiadujesz się, że masz już zaplanowane wakacje i wszystkie weekendy i święta na najbliższe pięć lat. Nawet się nie obejrzysz gdy krok po kroku „Kochana Mamcia” przejmie całą, niepodzielną kontrolę nie tylko w waszym domu, ale i we wszystkich innych sferach waszego rodzinnego życia.
Rywalka numer dwa – jego najlepsza kumpelka
Och tak wszystkie znamy te opowieści. Jest sobie zawsze jakaś tam Ola czy Zosia, którą nasz facet zna od piaskownicy i z którą nic ale to absolutnie nic prócz przyjaźni go nigdy nie łączyło. No dobrze, ale to jego wersja. Jak to wygląda z jej perspektywy ? Czy wspólne budowanie zamków z piasku było z jej strony także takie niewinne ? Czy wręcz przeciwnie? Może marzyła o tym, że kiedyś nasz luby jej taki całkiem już prawdziwy zamek zafunduje? Trzeba się liczyć z tym, że spędzili z sobą całą masę życia. Opłakiwali wspólnie śmierć swoich pierwszych własnych zwierzątek, razem zwalczali pierwsze pryszcze, razem jeździli na koncerty, zwierzali się sobie ze swoich pierwszych erotycznych fascynacji. Co robić? Przede wszystkim -bądź czujna. Wciel w życie pewną znaną maksymę : poznaj dobrze swoich przyjaciół , ale jeszcze lepiej wrogów. Spróbuj ją nie tylko dokładnie poznać, ale spróbuj się z nią także zaprzyjaźnić. Daj jej odczuć, ze jej pozycja najlepszej kumpelki twojego faceta nie jest z twojej strony w żaden sposób zagrożona. Przy okazji możesz wspomnieć, że twój mężczyzna zawsze powtarza, że „ świetnie mu się z tobą rozmawia i że , całe życie byłaś dla niego jak siostra, której niestety nie miał”. To sprytne przeniesienie relacji między nimi na poziom bratersko - siostrzany powinno doskonale ochłodzić jej wszelkie pozakumplowskie zapędy.
Rywalka numer 3 – jego wstrętna EX
Jeżeli byli ze sobą długo, mają zapewne ten sam krąg przyjaciół i znajomych – a więc spotkań może nie dać się uniknąć. I nawet się nie staraj . Nie ma silniejszego przesłania dla kobiety niż inna kobieta u boku jej byłego mężczyzny. Nie staraj się jednak z nią zaprzyjaźniać. Bądź grzeczna, ale zdystansowana. Choć twój chłopak obecnie psy na niej wiesza nigdy nie dowiesz się jak to tam kiedyś między nimi było. Z jakichś przecież powodów spędzili z sobą kawałek życia. Nie staraj się z nią porównywać. Nie staraj się do niej upodobnić. Przyjmij za fakt, że jego ex to zamknięta historia. Inaczej wpadniesz w obsesje. Dopiero niedawno się rozstali i ona wydzwania do niego z każdą błahostką, a co najgorsze jemu wydaje się to wcale nie przeszkadzać ? Wiemy, trudno to wytrzymać. Ale postaraj się to ignorować. Stare nawyki trudno wykorzenić po obu stronach. Następnym razem gdy twój facet będzie do niej pędził naprawiać kran – zaoferuj się, że ty to chętnie zrobisz. Możesz nam wierzyć, ze jej mina kiedy zobaczy jak świetnie radzisz sobie z takimi problemami będzie warta pospiesznych konsultacji w czasie dojazdu do jej mieszkania z wszystkimi hydraulikami w mieście. Możesz też być pewna, ze następnym razem dobrze się zastanowi ,nim znowu zadzwoni z prośbą o pomoc.
Chcesz o tym porozmawiać ? Zapraszamy do rozmowy na nasze forum kobiet.
Vausti
Odnośnik
Brak komentarzy
Antykoncepcja po stosunku, wskaźnik Pearla (0,4-2), metoda górnolotnie nazwana zapobiegawczą, ale z całą pewnością nie jest to dmuchanie na zimne, a raczej płacz nad rozlanym mlekiem! Sytuacja jest do uratowania, ale to prawdziwy wyścig z czasem! Więc aby oszczędzić sobie niepotrzebnych nerwów, lepiej wcześniej pomyśleć o właściwej metodzie antykoncepcji.
O antykoncepcji po stosunku możemy myśleć w sytuacji gdy doszło do stosunku a zawiodły inne metody, np. naturalne albo pękła prezerwatywa, lub gdy zbliżenie było efektem gwałtu, za zgodą lekarza kobieta może zażyć Duo, jedyny dostępny na rynku środek, który może uchronić przed niechcianą ciążą już po stosunku. Warunkiem jest jednak zgoda lekarza i czas, środek należy bowiem przyjąć jak najszybciej, najpóźniej zaś w ciągu 72 godzin po odbyciu stosunku. Pigułka ta nie jest tabletką wczesno poronną, ponieważ gdy kobieta jest już w ciąży, Postinor nie doprowadzi do poronienia ani nie będzie miał negatywnego wpływu na rozwój płodu. Jej działanie sprowadza się do zagęszczenia śluzu i unimożliwienie plemnikom przedostanie się do komórki jajowej. Czasami Postinor to naprawdę ostatnia deska ratunku. Wydawany jest z przepisu lekarza, warto jednak na wszelki wypadek zadbać o to by mieć go wcześniej i nie martwić się jak go zdobyć, kiedy już naprawdę znajdziemy się w kryzysowej sytuacji. Podobne efekty daje zastosowanie metody Yuzpe, która polega na przyjęciu większej dawki pigułek antykoncepcyjnych o większej ilości estrogenów. Metoda ta działa również do 72 godzin po stosunku, i można ją stosować jedynie w ostateczności, nie może stać się stałą metodą zapobiegania ciąży.
Spośród wszystkich metod każda z Was może wybrać coś odpowiedniego dla siebie, ale co najważniejsze, zawsze po dokładnym badaniu i konsultacjach z lekarzem, nigdy samodzielnie. Szczególnie dotyczy to wyboru środków hormonalnych, które jeśli są źle dobrane mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc, warto więc poświęcić decyzji o ich wyborze trochę więcej czasu i uwagi. Jakie są Wasze doświadczenia związane ze stosowaniem różnych metod antykoncepcyjnych? Przeczytajcie opinie Waszych koleżanek na naszym FORUM KOBIET.
eVa
Odnośnik
Brak komentarzy
Zgadzam się z Jungiem, który stwierdza, że „zachodnia świadomość nie jest bynajmniej jakąś ogólną świadomością, ale jest to uwarunkowany historycznie i ograniczony geograficznie czynnik reprezentujący tylko część ludzkość”
Według Butler nasza płeć kulturowa jest ciągłym stawaniem się, gdzie „męskość” i “kobiecość” tworzą się tu i teraz, cały czas, nieustannie. Tworzymy siebie w sferze zewnętrznej, poprzez język, gesty, zachowania, ubiór, przypisane odgórnie bądź też wybrane role. Jesteśmy umieszczani w dyskursie, który nazywając - stwarza. To praktyka powoduje stwarzanie i w tym kontekście nie można mówić o czymś immanentnym, zastanym, istniejącym w jakiś obiektywny sposób. Kobietą się stajemy, gdy np. chodzimy, zachowujemy się jak kobieta; mówiąc, zachowując się jak mężczyzna - tworzymy siebie jako mężczyznę. Gdzie jednak jest wzorzec, na którym mogłaby się oprzeć owa potęga imitatio?
Paradoksalnie, to w wyniku ciągłego, niemal rytualnego powtarzania zachowań symbolicznych, tworzy się ów ideał.
Czy wszystko jest zatem teatrem? W europejskiej tradycji scenicznej kobiety były wykluczone z gry w przedstawieniach, tak w antycznej Grecji, jak i teatrze elżbietańskim, jednak „tradycyjna chińska opera zna zarówno gatunki „męskie”, w których kobiece role odtwarzają mężczyźni, jak i „kobiece”, gdzie męskie role grają kobiety”. Znów więc wszystko zależy od kontekstu kulturowego. Można więc stwierdzić, że płeć jest kształtowana w bardzo dużej mierze przez i według gender. Wszystko tym samym jest wynikiem dyskursu. Teoria reprezentowana przez Butler rozbija podmiot, neguje tożsamości jako stały i odgórnie nadany porządek. Dotąd kluczem był ład społeczny, oparty na dość wygodnym antagonizmie płci. W jego świetle powiedziano by więc, że kobiecość może się tylko wyrażać w Yang i że niemożliwe jest rozwijanie tożsamości poprzez oscylację pomiędzy Yin i Yang.
Tak jak wciąż pokutuje gdzieś na obrzeżach myśli Zachodu historia Johna Graya o mężczyznach z Marsa i kobietach z Wenus: „Wyobraź sobie, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Dawno temu Marsjanie patrząc przez teleskopy, odkryli Wenusjanki. Zakochali się w nich i natychmiast wynaleźli podróże kosmiczne, aby się dostać na Wenus. Mieszkanki Wenus przywitały ich z otwartymi ramionami. Zawiązała się między nimi prawdziwie magiczna miłość. Pochodzili wprawdzie z rożnych światów, jednak zachwycali się swymi odmiennościami; całe miesiące spędzali na uczeniu się siebie nawzajem, na badaniu tak różnych potrzeb. Aż wreszcie Marsjanie i Wenusjanki postanowili lecieć na Ziemię, wszelako zapomnieli wtedy, że są z różnych światów – i od tego czasu mężczyźni i kobiety żyją w konflikcie”. Można śmiało stwierdzić, że takie rozumowanie pogłębia tylko stereotypową dychotomię pomiędzy płciami. Butler w swym teoretycznym wywodzie przeciw binarności przywołuje poglądy Beauvoir i Irigaray. To Beauvoir, jako pierwsza, mówi o „brakującej wzajemności asymetrycznej dialektyki”. Jak jednak podkreśla Butler to „Irigaray poszerza horyzont krytyki feministycznej. Wskazuje na to, że ta dialektyka jest tylko monologowym opracowaniem męskiej ekonomii znaczeniowej. I pozostawia owe epistemologiczne, ontologiczne, monologowe i logiczne struktury męskiej ekonomii znaczeniowej otwarte”. Tożsamość konstytuuje się według tezy Graya i jemu podobnych w oparciu o trzy elementy: płeć (biologia), gender (kultura) oraz pragnienie, oczywiście ukierunkowane na płeć przeciwną.
Więcej na ten temat na naszym FORUM KOBIET.
Vausti
Odnośnik
Brak komentarzy
Metody naturalne, o tak, rzekomo najlepsze, zalecane przez Kościół, i popierane przez polityków, by kraj się rozmnażał i nie trzeba było dyskutować o refundowaniu środków antykoncepcyjnych. Chyba lepszą nazwą tej metody jest określenie metoda planowania rodziny, bo to prawdziwy biznesplan…Najpierw trzeba zainwestować w edukację, potem znaleźć dobrą pracę, na tyle dobrą by można spokojnie wyżywić co najmniej pięcioro dzieciaków. Jak mówią złośliwi o tej metodzie: co rok to prorok!
Czy jest rzeczywiście najgorsza? Skuteczność metod antykoncepcyjnych określa tzw. wskaźnik Pearla, który pokazuje jak duże jest ryzyko zajścia w ciążę podczas stosowania określonej metody anykoncepcji, i przykładowo gdy wynosi 1, oznacza to, że na 100 kobiet, stosujących daną metodę, jedna może zajść w ciężę. Tak więc im indeks Pearla ma niższą wartość tym metoda skuteczniejsza. Dziś cała prawda o naturalnych metodach antykoncepcji.
METODY NATURALNE
Metoda naturalna objawowo-termiczna(eskaźnik Pearla 3,3-35)
Polega na mierzeniu temperatury wewnątrz pochwy oraz na obserwacji wydzielanego z niej śluzu, na której to podstawie możemy określić dni płodne i niepłodne. Jest to metoda akceptowana przez Kościół i propagowana na naukach przedmałżeńskich. Wprawdzie jest bezpieczna dla zdrowia, niestety jej skutecznośc jest bardzo niska. Nie powinny jej ufać nastolatki, kobiety wkraczające w okres menopauzy i wszystkie, które mają nieregulane cykle miesięczne. Na pewno jest pewnym rozwiązaniem, dla tych kobiet, których organizm źle znosi stosowanie pigułek hormonalnych. Stres, alkohol, podróże- mogą powodować zaburzenia pomiarowe, i stąd stosowanie tej metody wymaga dużej samodyscypliny i dbałości o siebie. Minusem jest na pewno także to, że kobieta musi zachować wsrzemięźlowość od seksu wtedy gdy ma na niego największą ochotę.
Metoda termiczna
Mierzenie temperatury należy rozpocząć po zakończeniu menstruacji(dni niepłodne to te tuż po menstruacji do szóstego dnia cyklu), i należy regularnie, codziennie rano, przed wstaniem z łóżka dokonywać pomiaru temperatury w pochwie. Wstrzemięźliwość od współżycia należy zachować do dnia kiedy nastąpi nagły spadek i wzrost temperatury(np. jednego dnia będzie wynosiła 36,6, potem spadnie do 36,1 a potem wzrośnie znów do ok. 36,7-8 sopni). Okres płodny to najczęściej sześć dni przed i trzy po wzroście temperatury, a więc wtedy należy unikać stosunku.
Metoda owulacyjna
Polega na dokładnym obserwowaniu śluzu wydzielanego z pochwy. Przy regularnych cyklach 28 dniowych, owulacja pojawia się ok. 14 dni cyklu, przy czym pierwszy dzień cyklu to jednocześnie pierwszy dzień ostatniej miesiączki. Tuż po miesiączce występuje okres tzw. dni suchych, kiedy organizm nie wydziela prawie w ogóle śluzu. Dni płodne zaczynają się na około pięć dni przed owulacją i utrzymują się do trzech dni po niej. Stopniowo wzrasta ilość produkowanego śluzu, którego ilość jest największa w trakcie owulacji. Jest on wtedy ciągnący, przejrzysty, przypomina białko jaja kurzego i sprzyja przemieszczaniu się plemników, które są zdolne do przetrwania w ciele kobiety nawet do kilku dni. O nadejściu dni niepłodnych sygnalizuje też ból w podbrzuszu oznaczający rozpoczęcie jajeczkowania.
Księża mówią swoje, politycy swoje a wskaźniki mówią za siebie!Zapraszamy do dyskusji na nasze forum kobiet.
eVa
Odnośnik
Brak komentarzy